statystyka
piątek, 15 stycznia 2010
KRÓLICZE USZY, WERSJA EKONOMICZNA

Uwaga, uwaga! Wiadomość dla wszystkich tych, którzy tak jak ja zwariowali na punkcie króliczych uszów z jesiennej kolekcji Louisa Vuittona! Jeśli wciąż pragniesz tego jakże charakternego akcesorium, a nie masz niestety: 1. wystarczająco odpornej karty kredytowej, 2. cienia zdolności do do-it-yourself --- pędź ile sił w nogach do Topshopu, który postanowił zaradzić frustracji biedniejszych i mniej uzdolnionych faszionistek. Ja mam zamiar przynajmniej przymierzyć. Ba, nawet kupić! Czy jednak odważę się wyjść w tych uszach z domu, to już zupełnie inna historia ;-)

topshop-louis vuitton bunny ears

via refinery29.com

Dla ciekawskich - krótki film nakręcony podczas prac nad kampanią (z Madonną w roli głównej) promującą jesienną kolekcję LV. Marc Jacobs opowiada w nim m.in. o tym, skąd wziął się pomysł na królicze uszy w kolekcyjnych stylizacjach. Projektant zdradza także, że ubrania jako takie nie mają dla niego znaczenia. Ważna jest osoba, która je nosi, powołując tym samym do życia i nadając charakteru. Niby oczywistość, niby znamy to na pamięć. Moim skromnym zdaniem nie zaszkodzi sobie jednak przypomnieć o tej prostej prawdzie raz na czas.

wtorek, 12 stycznia 2010
ZIMA JEST ZŁA

Bo mróz. Bo ślisko. Bo trzeba nosić grubaśne ubrania, w których naprawdę trudno wyglądać dobrze. Bo muszę rozstać się z ukochaną parą butów na obcasach. Bo czapki niweczą wszelkie fryzjerskie stylizacje. Bo choćby nie wiem co, marzną mi paluszki. Bo skóra robi się przesuszona. Bo łzawią mi oczy. Bo... Nie lubię zimy i już. Co innego jednak okresy przejściowe - tuż przed i tuż po zimowych niedogodnościach. Wtedy można wykazać się modową wyobraźnią, komponując zestawy z warstw i pozornych sprzeczności. Futrzana czapka lubi towarzystwo botków na słupkach. Rękawy 3/4 wspaniale dogadują się z wełnianymi mitenkami. Grube skarpety nie mają nic przeciwko odsłonięciu centymetra nogi. I chociaż jest chłodno, można wyglądać COOL :-)

Zdjęcia (stare, ale jakże aktualne :) - teenvogue.com // przypomniałam sobie o tej sesji dzięki Belle Kröl.

piątek, 08 stycznia 2010
RZADKI OKAZ

Gdy na początku grudnia zachwycałam się tą okładką, miałam przeczucie/nadzieję, że stanowi ona zaledwie przedsmak serii wspaniałych zdjęć. I rzeczywiście! W środku aktualnego wydania Numéro kryje się m.in. poniższy edytorial - według mnie najlepsza sesja ostatnich tygodni. Abbey Lee Kershaw wygląda na tych fotografiach nieziemsko, zaś same stylizacje - dzieło Patti Wilson - ocierają się o modowy eksperyment, próbując oddać za pomocą strojów koncept rzadkiego okazu ptaka. Stąd obecność piór, futer i zwiększona objętość niektórych ubrań, mająca symbolizować skrzydła gotowe do lotu. Mówiąc krótko: pięknie i odważnie.

Numéro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel ReveriegoNuméro #109 | Abbey Lee Kershaw by Miguel Reveriego

Numéro #109, Abbey Lee Kershaw by Miguel Reveriego, via fgr.

poniedziałek, 04 stycznia 2010
COŚ JAK COS

Dziś miałam się pochwalić tym, co przyniósł mi Mikołaj, który nie tylko był niesamowicie szczodry, ale i wyjątkowo zorientowany modowo. Gdy jednak zobaczyłam najświeższy wpis Harel, zmieniłam plany na rzecz podzielenia się z Wami moim entuzjazmem dla Tatuum. Jest to według mnie jedna z naciekawszych polskich marek, godna uwagi z conajmniej kilku powodów. Pierwszy i jak dla mnie najważniejszy, to ciekawe, niebanalne wzornictwo, łączące prostotę i oryginalne detale. Architektoniczne kroje, asymetrie, drapowania, ubrania, które można nosić na kilka sposobów - jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że pośród zwyczajnych i niezbyt do mnie przemawiających ciuchów, w Tatuum można też znaleźć prawdziwe odzieżowe perełki. Co więcej, marka ta stawia na naturalne tkaniny (czysta bawełna, len, jedwab, wełna..) i wysoką jakość wykonania. Tatuumowe ubrania noszą się znakomicie, a przy odpowiedniej konserwacji, przetrwają conajmniej kilka sezonów w niezmienionej postaci - wiem to, bo przeprowadziłam badania empiryczne na całkiem sporej próbie :-). No i te kolory! Jeśli ktoś lubi szarości, czernie, beże, granaty, zgniłą zieleń, w Tatuum poczuje się jak w domu. Ceny może nie są najniższe, jednak biorąc pod uwagę jakość i związaną z nią trwałość tych ubrań, trudno nazwać je wygórowanymi. Co więcej, stali klienci mogą liczyć na specjalny rabat, a także na... niespodziewane zmiany cen (firma stosuje dynamiczną politykę w tym zakresie i jeśli coś nie sprzedaje się wystarczająco dobrze, cena zostaje obniżona na długo przed wyprzedażą :). Minusy? Chyba tylko jeden: chaotyczna ekspozycja - często najfajniejsze rzeczy poupychane są w małowidocznych miejscach albo zestawione ze sobą w sposób, który - mówiąc oględnie - nie zachęca do ich zakupu. Oznacza to, że chcąc upolować coś fajnego, trzeba dokładnie przejrzeć wszystkie wieszaki i to, co na nich wisi (oglądając rzeczy z każdej strony, bo często ich urok kryje się np. na... plecach).

tatuum

Na co warto zapolować podczas trwających właśnie przecen? Polecam szczególnie dzianiny, okrycia wierzchnie (świetne marynarki z gotowanej wełny w stylu militarnym!!), rzeczy z obszernymi, nietoperzowymi rękawami, cieniowaną wełnę oraz naprawdę oryginalną biżuterię. I jeszcze bombka w kratkę widoczna powyżej - do dziś żałuję, że się na nią nie zdecydowałam, eh.

Tagi: tatuum zakupy
16:00, heike_kitsch , ze sklepu
Link Komentarze (1) »
piątek, 01 stycznia 2010
MOJA SIOSTRA KRÓLEWNA

Nic nie musi. Może - wszystko. Rano leniwie otwiera powieki, by jeszcze przez chwilę przeciągać się w łóżku. (Robi to z wielką gracją. Naturalnie.) Kawa, pączek, czekoladka. Albo może wisienki w jogurcie? Jest piękna. I szalona. Czasem, zwłaszcza zimą, zamiast korony zakłada wielką puchatą czapę z uszami zająca - a co tam! Najczęściej jednak koronę zostawia w domu, bo i tak ma tyyyyyyle na głowie. No i nie chce onieśmielać przypadkowych przechodniów. Jest tak normalna, dobra i miła, że większość ludzi nawet nie podejrzewa, iż w jej żyłach płynie najprawdziwsza błękitna krew. I tylko dla mnie jej tożsamość nigdy nie była zagadką. Wiem, kim jest. Wiem, jaka jest wspaniała. Wiem, że królewna...

Alexandra Agoston by Chris Searl / Harpers Bazaar Australia December 09Alexandra Agoston by Chris Searl / Harpers Bazaar Australia December 09Alexandra Agoston by Chris Searl / Harpers Bazaar Australia December 09Alexandra Agoston by Chris Searl / Harpers Bazaar Australia December 09Black #11 | Rachel Clark by Minoru KaburagiBlack #11 | Rachel Clark by Minoru KaburagiEUGENIE NIARCHOS WEARING GIVENCHY ACCESSORIES by JAK&JIL

...to TY!

// 'Wild Thing': Alexandra Agoston by Chris Searl, Harpers Bazaar Australia December 09 // 'Wired for Light': Rachel Clark by Minoru Kaburagi, Black #11 // Eugenie Niarchos w akcesoriach Givenchy by JAK&JIL //

poniedziałek, 14 grudnia 2009
INSPIRATORNIA W WERSJI MINI

...czyli o tym, że po miesiącach opierania się nowym narzędziom internetowego komunikowania (się), zawedrowałam w końcu na blipa. I chyba mi się podoba takie esemesowanie w sieci :-)

19:07, heike_kitsch , varia
Link Komentarze (2) »
OSZUKAŃSTWO W DOBRYM STYLU

Gdy Stella McCartney podejmuje się kolaboracji z odzieżową sieciowką, można mieć pewność, że efekty będą zachwycające. Dowód? Ano chociażby rewelacyjna kolekcja zaprojektowana dla H&M, linie ubrań i akcesoriów sportowych dla Adidasa oraz kolekcja ubranek dla dzieci powstała niedawno przy współpracy z GAPem. Tę ostatnią poszłam sobie obejrzeć do pobliskiego sklepu i - eeergh... - z największym trudem powstrzymałam się od desperackich prób wciśnięcia się w rzeczy stworzone z myślą o przedszkolakach (no bo jak można nie zakochać się w tym, tym lub w tym??!??). Z pewnym rozczarowaniem zmierzałam już do wyjścia, gdy moim oczom ukazał się wieszak pełen...

Gap (PRODUCT) RED™ Stella T

...Gap (PRODUCT) RED™ Stella T!!! Jak mogłam zapomnieć? Połowa dochodów z jego sprzedaży zasili konto fundacji walczącej z AIDS w Afryce. W odróżnieniu jednak od większości produktów z dobroczynnym celem w tle, t-shirt zaprojektowany przez Stellę ma w sobie mnóstwo uroku i subtelnego wyrafinowania. W połączeniu z nim nawet dżinsy z przetarciami zaczynają wyglądać jakoś bardziej szykownie (sprawdziłam!). A wszystko to za sprawą udanego zastosowania sztuczki zwanej z francuska 'trompe l'oeil' (='oszukać oko'). Idealne rozwiązanie na dni typu 'niewiemconasiebiewłożyć' - problem akcesoriów rozwiązuje się sam. Cena? Przystępna. No i jeszcze jeden, jakże istotny detal: stellowy t-shirt występuje w rozmiarach od XS do XXL! Mikołaj nie ma wyjścia: musi się wybrac do GAPa (-:

sobota, 12 grudnia 2009
HASŁO NA SOBOTĘ

17:31, heike_kitsch , varia
Link Dodaj komentarz »
SZNURKIEM OBWIĄZANE

Jeśli chodzi o buty z H&M, mam mieszane uczucia. Jeszcze kilka lat temu nie odpowiadało mi zupełnie ich wzornictwo (nad jakością się wówczas nie zastanawiałam, bo i po co). Teraz co sezon szwedzka sieciówka wypuszcza przynajmniej kilka modeli, na widok których myślę tylko 'chcę!chcę!chcę!'. Na myśleniu jednak zazwyczaj się kończy, gdyż albo nie udaje mi się takiej porządanej pary znaleźć na sklepowych półkach, albo też zniechęca mnie niestaranne wykonanie/niewygoda odczuwana już w sklepie/sztuczne i kiepskiej jakości materiały*. Wciąż jednak mam nadzieję, że nastąpi taka chwila, gdy H&M wyprodukuje 'buty idealne', czyli spełniające moje estetyczno-użytkowe wymagania. Wcale bym się nie obraziła, gdyby taką parą były butki widoczne na zdjęciu poniżej, pochodzące z aktualnej zimowo-imprezowej kolekcji i mające pojawić w sklapach jeszcze przed świętami. Nie muszę chyba dodawać, że odkryte palce i pięta zupełnie mnie nie zniechęcają - w końcu angielska zima nie taka znów straszna, no i do wiosny już całkiem blisko... :)

hm winter 2009 boots

Zdjęcie: hm.com

*) niepotrzebne skreślić

13:13, heike_kitsch , ze sklepu
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 grudnia 2009
WYRYTE W PAPIERZE

Skalpel, książka i osiem miesięcy pracy - tylko/aż tyle potrzebowało londyńskie studio projektowe Andersen M, by wykreować tę niezwykłą historię na potrzeby NZ Book Council. Ja dodałabym jeszcze morze cierpliowści i precyzję do dwudziestej potęgi... Kto choć raz próbował wyczarować coś z papieru, wie pewnie, co mam na myśli.

'Going West' - NZ Book Council

17:52, heike_kitsch , animacja
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18