statystyka
środa, 27 lipca 2011
VEGAN LEATHER

free people vegan leather jacket

free people vegan leather skirt

free people vegan leather trousers

free people vegan leather dress

freepeople.com

czwartek, 10 czerwca 2010
UPOLOWAĆ COS...

Pozwolę sobie zacząć od krótkiego wyjaśnienia. Poniższy wpis przygotowałam... 4 kwietnia. Skąd zatem ta zastraszająca zwłoka w jego publikacji? Ano może nieco mi się opatrzyły COSowe wytwory? Może się trochę obraziłam na sklepy, w których notorycznie zapomina się o zdjęciu klipsów z zakupionych przeze mnie ubrań..? A może po prostu nie miałam czasu i trochę 'niechciałomisię'...? Sama nie wiem. Patrząc dziś na poniższe zdjęcia zastanawiałam się, czy jest jeszcze sens je tu publikować. W końcu sezon wiosenny za nami, letni w pełni, a jesienny już puka do drzwi. Szybko jednak znalazłam doskonały pretekst, a mianowicie - wyprzedaż! Jeszcze się wprawdzie nie zaczęła, ale z pewnych źródeł wiem, iż przygotowania do niej ruszyły pełną parą. Proponuję zatem potraktować poniższy lookbook jako przewodnik wyprzedażowy właśnie i już teraz wybrać rzeczy, na jakie chcemy zapolować, gdy do ich metek dołączą te z hasłem '50% off'. Moje typy: asymetryczny płaszczyk z pierwszego zdjęcia, jedwabna sukienka tie-dye piętro niżej i malutka okrągła torebeczka (której jednak nie nosiałabym jako naszyjnika...:). Tyczasem pozostaje mi już tylko cierpliwie czekać i liczyć na odrobinę szczęścia podczas przecenowych łowów - czego i Wam, szanowni Czytelnicy, życzę.

COS SPRING/SUMMER 2010 LOOKBOOKCOS SPRING/SUMMER 2010 LOOKBOOKCOS SPRING/SUMMER 2010 LOOKBOOKCOS SPRING/SUMMER 2010 LOOKBOOKCOS SPRING/SUMMER 2010 LOOKBOOKCOS SPRING/SUMMER 2010 LOOKBOOK

COS Spring/Summer 2010 Lookbook

piątek, 15 stycznia 2010
KRÓLICZE USZY, WERSJA EKONOMICZNA

Uwaga, uwaga! Wiadomość dla wszystkich tych, którzy tak jak ja zwariowali na punkcie króliczych uszów z jesiennej kolekcji Louisa Vuittona! Jeśli wciąż pragniesz tego jakże charakternego akcesorium, a nie masz niestety: 1. wystarczająco odpornej karty kredytowej, 2. cienia zdolności do do-it-yourself --- pędź ile sił w nogach do Topshopu, który postanowił zaradzić frustracji biedniejszych i mniej uzdolnionych faszionistek. Ja mam zamiar przynajmniej przymierzyć. Ba, nawet kupić! Czy jednak odważę się wyjść w tych uszach z domu, to już zupełnie inna historia ;-)

topshop-louis vuitton bunny ears

via refinery29.com

Dla ciekawskich - krótki film nakręcony podczas prac nad kampanią (z Madonną w roli głównej) promującą jesienną kolekcję LV. Marc Jacobs opowiada w nim m.in. o tym, skąd wziął się pomysł na królicze uszy w kolekcyjnych stylizacjach. Projektant zdradza także, że ubrania jako takie nie mają dla niego znaczenia. Ważna jest osoba, która je nosi, powołując tym samym do życia i nadając charakteru. Niby oczywistość, niby znamy to na pamięć. Moim skromnym zdaniem nie zaszkodzi sobie jednak przypomnieć o tej prostej prawdzie raz na czas.

poniedziałek, 04 stycznia 2010
COŚ JAK COS

Dziś miałam się pochwalić tym, co przyniósł mi Mikołaj, który nie tylko był niesamowicie szczodry, ale i wyjątkowo zorientowany modowo. Gdy jednak zobaczyłam najświeższy wpis Harel, zmieniłam plany na rzecz podzielenia się z Wami moim entuzjazmem dla Tatuum. Jest to według mnie jedna z naciekawszych polskich marek, godna uwagi z conajmniej kilku powodów. Pierwszy i jak dla mnie najważniejszy, to ciekawe, niebanalne wzornictwo, łączące prostotę i oryginalne detale. Architektoniczne kroje, asymetrie, drapowania, ubrania, które można nosić na kilka sposobów - jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że pośród zwyczajnych i niezbyt do mnie przemawiających ciuchów, w Tatuum można też znaleźć prawdziwe odzieżowe perełki. Co więcej, marka ta stawia na naturalne tkaniny (czysta bawełna, len, jedwab, wełna..) i wysoką jakość wykonania. Tatuumowe ubrania noszą się znakomicie, a przy odpowiedniej konserwacji, przetrwają conajmniej kilka sezonów w niezmienionej postaci - wiem to, bo przeprowadziłam badania empiryczne na całkiem sporej próbie :-). No i te kolory! Jeśli ktoś lubi szarości, czernie, beże, granaty, zgniłą zieleń, w Tatuum poczuje się jak w domu. Ceny może nie są najniższe, jednak biorąc pod uwagę jakość i związaną z nią trwałość tych ubrań, trudno nazwać je wygórowanymi. Co więcej, stali klienci mogą liczyć na specjalny rabat, a także na... niespodziewane zmiany cen (firma stosuje dynamiczną politykę w tym zakresie i jeśli coś nie sprzedaje się wystarczająco dobrze, cena zostaje obniżona na długo przed wyprzedażą :). Minusy? Chyba tylko jeden: chaotyczna ekspozycja - często najfajniejsze rzeczy poupychane są w małowidocznych miejscach albo zestawione ze sobą w sposób, który - mówiąc oględnie - nie zachęca do ich zakupu. Oznacza to, że chcąc upolować coś fajnego, trzeba dokładnie przejrzeć wszystkie wieszaki i to, co na nich wisi (oglądając rzeczy z każdej strony, bo często ich urok kryje się np. na... plecach).

tatuum

Na co warto zapolować podczas trwających właśnie przecen? Polecam szczególnie dzianiny, okrycia wierzchnie (świetne marynarki z gotowanej wełny w stylu militarnym!!), rzeczy z obszernymi, nietoperzowymi rękawami, cieniowaną wełnę oraz naprawdę oryginalną biżuterię. I jeszcze bombka w kratkę widoczna powyżej - do dziś żałuję, że się na nią nie zdecydowałam, eh.

Tagi: tatuum zakupy
16:00, heike_kitsch , ze sklepu
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 grudnia 2009
SZNURKIEM OBWIĄZANE

Jeśli chodzi o buty z H&M, mam mieszane uczucia. Jeszcze kilka lat temu nie odpowiadało mi zupełnie ich wzornictwo (nad jakością się wówczas nie zastanawiałam, bo i po co). Teraz co sezon szwedzka sieciówka wypuszcza przynajmniej kilka modeli, na widok których myślę tylko 'chcę!chcę!chcę!'. Na myśleniu jednak zazwyczaj się kończy, gdyż albo nie udaje mi się takiej porządanej pary znaleźć na sklepowych półkach, albo też zniechęca mnie niestaranne wykonanie/niewygoda odczuwana już w sklepie/sztuczne i kiepskiej jakości materiały*. Wciąż jednak mam nadzieję, że nastąpi taka chwila, gdy H&M wyprodukuje 'buty idealne', czyli spełniające moje estetyczno-użytkowe wymagania. Wcale bym się nie obraziła, gdyby taką parą były butki widoczne na zdjęciu poniżej, pochodzące z aktualnej zimowo-imprezowej kolekcji i mające pojawić w sklapach jeszcze przed świętami. Nie muszę chyba dodawać, że odkryte palce i pięta zupełnie mnie nie zniechęcają - w końcu angielska zima nie taka znów straszna, no i do wiosny już całkiem blisko... :)

hm winter 2009 boots

Zdjęcie: hm.com

*) niepotrzebne skreślić

13:13, heike_kitsch , ze sklepu
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 grudnia 2009
SONIA RYKIEL POUR H&M - mmm!

O mały włos, a zupełnie nie zwróciłabym uwagi na bieliźniano-domową kolekcję zaprojektowaną dla H&M przez dom mody Sonii Rykiel. Harel szybko jednak przywołała mnie do porządku ("Jesteś w Londynie i nie poszłaś zobaczyć?!?") i już w niedzielę, dzień po oficjalnej premierze, wybrałam się na mały rekonesans. Nie obiecywałam sobie zbyt wiele: nie należę do osób, które jakoś specjalnie ekscytują się majtkami czy stanikami. Muszę jednak przyznać, że tym razem H&M pozytywnie mnie zaskoczył. Na wieszakach czekały na mnie ciekawe i porządnie wykonane rzeczy, a co najważniejsze, wciąż było ich duuuużo! Można więc było mierzyć i przebierać do woli. Ostatecznie zdecydowałam się na aksamitne spodnie (doskonała rekomendacja Harel - niby domowe, a jadnak wyjściowe, i to nawet bardzo :), baletki w paseczki, które idealnie sprawdzą się w roli kapci oraz jedwabne szorty z różyczką i pasujący do nich stanik. Wszystko to zapakowałam do - a jakżeby inaczej - czarnej torby z seduszkiem za... niecałe 2 funty! Nie dość, że fajna, ekologiczna i Soniowa, to jeszcze dochód z jej sprzedaży zasili konto UNICEFu - same zalety po prostu :).

sonia rykiel pour h&m

Jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia - z przyjemnością nabyłabym jeszcze kilka mniejszych i większych drobiazgów z tej kolekcji, zwłaszcza piękną, aksamitną suknię na jedno ramię i bladoróżową plisowaną tunikę z jedwabiu. Z ich zakupem poczekam jednak do zbiżających się wielkimi krokami wyprzedaży. No bo skoro Jimmy Choo wciąż sobie wisi w londyńskich haemach, to Sonia pewnie też tak prędko nie zniknie. I jak tu nie kochać wyspiarskiej stolicy? :-)

Zdjęcia: hm.com

15:52, heike_kitsch , ze sklepu
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 09 listopada 2009
GUCCI ZA 159,90 PLN!

Niemożliwe? Pff... I wcale nie od szemranego sprzedawcy z wiadomego serwisu aukcyjnego, ale ze sklepu, z SALONU, co to w już chyba w każdym polskim mieście się znajduje, w każdym centrum handlowym. Legalnie, nie? Wprawdzie metka dla niepoznaki inaczej się przedstawia, nie mówi 'Gucci', nie, nie. No bo co by to było, czy Państwo mogą sobie ten szał wyobrazić, gdyby ujawnić prawdziwego autora omawianego tu dzieła? Klientki by sobie do gardeł skakały, gotowe na wszysto polskie faszionistki! A nam przecież nie chodzi o rozgłos i zamieszanie. Intencje mamy czyste, jasne i klarowne: wielka moda na każdą kieszeń, lub jeszcze krócej - sprzedaż, sprzedaż! Tylko co to? Frida Giannini zapomniała dać tej jakże fajnej skądinąd sukience kieszenie...? Nic to, najlepszym też zdarzają się drobne potknięcia. Błąd naprawimy, kieszenie szast-prast doszyjemy, et voila:

reserved niebieska sukienka w kropy

Zdjęcie: reserved.com

01:13, heike_kitsch , ze sklepu
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 października 2009
COS, COS i COS

Moja miłość do COSa nie zna granic. Podlegają jej wszelkie kreacje tej marki: od ubrań, przez buty, torby, aż po najdrobniejsze twory biżuteryjne. Botki na koturnie na żywo prezentują się prze-bosko. Przed ich zakupem powstrzymała mnie jedynie wypchana po brzegi walizka (choć lubię sobie pomyśleć, że zaoszczędzenie 125 funtów zawdzięczam sile charakteru i zdrowemu rozsądkowi...).

COS accessories fall/winter 2009/2010

Źródło zdjęć: COS

01:42, heike_kitsch , ze sklepu
Link Komentarze (7) »
wtorek, 29 września 2009
JIMMY CHOO DLA H&M? hmmm...

jimmy choo for h&m

Wiadomość dla tych, którzy z niecierpliwością oczekują na 14 listopada, kiedy to w wybranych sklepach H&M pojawi się kolekcja ubrań, butów i dodatków zaprojektowana przez Jimmy Choo - wiemy już, co konkretnie się w niej znajdzie. Muszę przyznać, że wiedza ta nie przyprawia mnie wcale o nagłą palpitację serca. Całość wygląda ok, ale ogólnie - jak dla mnie bez rewelacji. Klimat zdecydowanie imprezowo-wyjściowy: błyskotki, krótkie, dopasowane sukienki i niebotycznie wysokie obcasy. I jeszcze ćwieki, duuużo ćwieków (na które już niemal nie mogę patrzeć, bo opanowały wszystkie możliwe części garderoby i każdą znaną mi sieciówkę).

jimmy choo for h&m

Mnie najbardziej przypadły do gustu paski, biżuteria, futrzasta kamizelka oraz zamszowa sukienka z frędzlami, która kojarzy mi się z jednym z projektow Kate Moss x Topshop i która musi niesamowicie wyglądać w ruchu. Natomiast szara sukienka na jedno ramię, która wzbudziła mój zachwyt kilka postów temu, teraz wydaje mi się zbyt dopasowana. Być może na żywo prezentuje się lepiej niż na zdjęciu packshotowym, gdzie przypomina - przynajmniej w moim odczuciu - coś jak zamszowy pokrowiec na beczkę...

jimmy choo for h&m

Najmocniejszymy punkt kolekcji bez wątpienia stanowią buty. I nie ma w tym nic dziwnego - w końcu Jimmy Choo to przede wszystkim obuwnicza potęga. Większość modeli to supercienkie, superwysokie i superseksowne szpilki, do złudzenia przypominające te z regularnej linii projektanta. W szafie celebrytek na pewno chętnie zajmą honorowe miejsce, w mojej jednak umarłyby z nudów, pokryte grubą warstwą kurzu. Nie mam po prostu zbyt wielu okazji do przywdziewania takich butów, a do codziennego śmigania wydają mi się trochę za mało przyjacielskie. Jeśli jednak szare botki, malinowe sandałki z pasków lub czarne 'cage' szpilki trafiły w moje ręce podczas wyprzedaży, to kto wie, kto wie... :-)

jimmy choo for h&m

Największe rozczarowanie? Torebki. Żadna mnie nie zachwyciła, a niektóre wydają się wręcz brzydkie (patrz torebeczka w żyrafie centki, zebra z ćwiekami czy czarna w srebrno-złote dżety). Brak im ciekawej formy, co próbowano chyba zrekompensować łączeniem kilku aktualnych trendów w obrębie jednego modelu. Efektem takiego zabiegu są twory przesadne, niekiedy kiczowate - dla mnie zwierzęce wzory, ćwieki i złoty łańcuch to zdecydowanie za dużo 'dobrego' jak na jedną niewielką kopertówkę. Jak mawia mój ulubiony leniwy kot - w końcu to tylko opinia jednostki ;)

02:46, heike_kitsch , ze sklepu
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 września 2009
JASKINIOWCY NA OBCASACH

14 listopada, czyli dzień, w którym limitowana kolekcja ubrań, butów i innych dodatków zaprojektowana przez Jimmy Choo trafi do wybranych sklepów H&M, może jeszcze nie wielkimi krokami, ale na pewno się zbliża :) A to oznacza, że do prasy powolutku sączą się informacje dotyczące zawartości kolekcji - w końcu chodzi o to, by utrzymać nasze zainteresowanie na jak najwyższym poziomie, cały czas podsycając w nas zakupowe rządze. Kilka tygodni temu mieliśmy okazję ujrzeć mocno lansowane w tym sezonie buty za kolano (które jednak nie wzbudziły w Was większego entuzjazmu), teraz przyszedł czas na zamszową asymetryczną sukienkę i niebieskie szpilki. Jak donosi pażdziernikowy Harper's Bazaar UK, pracując nad kolekcją dla H&M, Tamara Mellon czerpała inspiracje z własnej szafy. Rezultat? Linia szykownych, doskonale wykonanych projektów w przystępnej cenie. I tak niebieskie szpilki (mają także pojawić się w wersji czarnej) to wydatek rzędu ok. 400 zł; zamszowa sukienka na jedno ramię - ok. 750 zł. Butki, choć wyglądają nieźle, dla mnie zdecydowanie za wysokie. Za to sukienka a la Wilma Flintstone... chętnie przymierzę :)

jimmy choo for h&m suede dress lether blue sandals

Źródło: tfs

11:40, heike_kitsch , ze sklepu
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2